Blood & Truth [PSVR] – recenzja

Dla wszystkich śledzących rozrywkową część branży VR dość oczywiste jest, że jak na młodą technologię przystało, nie wychodzą na nie praktycznie żadne wysokobudżetowe, ambitne produkcje. W tej scenerii Blood and Truth jest grą, której warto się przyjrzeć m.in. z uwagi na jej rozmach. Jak  wypada to rozwinięcie idei zapoczątkowanej w London Heist z PSVR Worlds?

FABUŁA

W Blood and Truth wcielamy się w Ryana Marksa – byłego żołnierza, którego rodzina prowadzi wątpliwe moralnie interesy. Gdy ojciec Ryana umiera, jego interes chcą przejąć jacyś źli, którzy jednak kiepsko wybrali sobie cel. Gracz jako Ryan będzie przedzierał się przez zastępy wrogów robiąc jak najbardziej efektowną rozpierduchę, wszystko po to by pod koniec dorwać głównego złego. Jak się domyślacie – gra jest przeniesieniem najbardziej sztampowych filmów akcji do VR. Będziemy więc mieć tutaj zestaw prostych, ale dających się polubić bohaterów, jakiś zwrot akcji w środku, kilka bardzo widowiskowych scen, które robią wrażenie rozmachem, oraz oczywiście niezliczone ilości wrogów do wystrzelania.

ROZGRYWKA

Tak naprawdę to mimo sporo odmiennego klimatu, to pod względem rozgrywki,czy widowiskowych sekwencji co chwilę gra ta nasuwała mi skojarzenia z… Uncharted. Mamy tutaj mocno podobną strzelankę z osłonami gdzie możemy się chować przed ostrzałem żeby regenerować życie, mamy różne rodzaje broni z których możemy nosić 2 małe i 2 duże na raz, granaty, a między strzelaninami są sekwencje wspinaczki, otwierania zamków wytrychem, czy inne interakcje. No i oczywiście cutscenki, które dzięki naprawdę świetnym występom aktorów bardzo fajnie się ogląda (uwaga- bywają one dość długie – polecam grać na siedząco).

IMMERSJA

Wszystkie te czynności nabierają jednak zupełnie innego wymiaru w goglach. Gra jest projektowana z myślą o kontrolerach Move (chociaż można też grać padem, co podobno sprawdza się sensownie, choć ja tego nie testowałem), co sprawia, że wszystkie te interakcje wykonuje się niezwykle naturalnie. Za osłonami chowamy się po prostu schylając głowę, broń przeładowujemy łapiąc magazynki które mamy na klatce piersiowej i wkładając je do pistoletu, wspinamy się łapiąc rury czy inne wystające gwoździe, rozbrajamy różne alarmy, wyłączamy kamery czy otwieramy drzwi dostając się do panelu elektrycznego gdzie musimy rozciąć odpowiednie kable czy włożyć bezpieczniki w odpowiednie miejsce. Wszystkie te interakcje są zrobione poprawnie, jednak kontrolery Move mają swoje ograniczenia, plus twórcy nie chcieli żeby gracz się zacinał, więc zastosowali tutaj sporo uproszczeń, a poszczególne elementy nie mają szczególnej głębi. Największym ograniczeniem jest brak swobodnej lokomocji – poruszamy się między wyraźnie zaznaczonymi punktami, co nie tylko ogranicza swobodę, ale może i powodować u niektórych mdłości (tego ruchu jednak nie ma tutaj tak dużo, a jak ktoś jest bardzo wrażliwy to w opcjach dostępna jest dodatkowa opcja komfortu).

PODSUMOWANIE

Na szczęście wszystkie niedoskonałości gry (w tym krótki czas jej trwania – ok. 5-6h) bledną w porównaniu z jej największą zaletą – rozmachem.  Kilka niesamowicie kinowych akcji i to jakim badassem można się poczuć w momencie gdy samemu się uczestniczy w tych akcjach, jest niesamowite i jak najbardziej warte tych 169zł które gra kosztuje.

Blood & Truth

8.5

Fabuła

7/10

    Rozgrywka

    9/10

      Cena/Jakość

      8/10

        Immresja

        9/10

          OCENA KOŃCOWA

          9/10

            Zalety

            • Wysokobudżetowość
            • Imponujące sceny akcji
            • Przyjemni bohaterowie i fabuła
            • Naturalne i różnorodne interakcje

            Wady

            • Dużo uproszczeń
            • Ograniczenie lokomocji
            • Przejście trwa tylko 5-6h
            Michał: @https://twitter.com/Mich22ize Jakiś random z neta co to kilka lat temu zaczął robić filmiki na YT i dalej je robi. A nawet wydaje mu się, że są one całkiem fajne.

            Jak wszyscy - używamy ciasteczek