Kilka dni temu opublikowałem zestawienie ciekawych premier gier PSVR w nadchodzącym roku. Zwróciłem w nim uwagę na interesująco zapowiadający się horror science fiction w stylu Dead Space grę The Persistence.

Demo tego tytułu pojawiło się w darmowym zestawie PlayStation VR Demo Disc 2. Rzuciłem na nie okiem i chciałbym na tej podstawie podzielić się z Wami swoimi nadziejami oraz obawami w kwestii tej pozycji.

Nadzieje

Dead Space w wirtualnej rzeczywistości

Opis gry budzi u mnie silne skojarzenia z Dead Space oraz trochę zakurzoną serią System Shock. Po wypadku z udziałem ciemnej materii, okręt kolonizacyjny klasy eon, The Persistence, osiada na krawędzi czarnej dziury, a cała jego załoga ulega mutacji – pokład opanowują mordercze i przerażające aberracje.

Rozgrywce nie potrafię odmówić klimatu i atmosfery zagrożenia, którą wzmacniają małe klaustrofobiczne pomieszczenia, przyciemnione światła i czające się w mroku potwory.

Regrywalność

Większość pozycji VR to gry na jeden raz, w których rzadko zdarzają się elementy skłaniające do kolejnego podejścia. Twórcy The Persistence obiecują nam zmieniający się okręt, który za każdym podejściem będzie inny. O ile fabularne wyjaśnienie tej mechaniki jest mało wiarygodne (samokonfigurująca się strukturze wdrukowanej we wnętrze planetoidy 19-Fortuna) to jednak w praktyce działa ona dobrze. Za każdym razem, gdy giniesz lub teleportujesz się pomiędzy pokładami, układ statku się zmienia. Pomieszczenia są inaczej rozmieszczone, natkniesz się na innych  wrogów oraz znajdziesz na inne przedmioty.

Bronie i ulepszenia

Nawet demo pokazuje, iż nie będziemy się nudzić eksterminując kosmiczne mutanty: broń grawitacyjna, samosterowane drony broń palna, zakrzywianie czasu to tylko niektóre z przedmiotów jakie dodamy do swojego ekwipunku.

Gracz mobilny

Ta funkcja co prawda jest niedostępna w demie, ale warto o niej wspomnieć. Za pomocą tabletu lub telefonu znajomi mogą włamywać  się do „Solexu” – systemu maszynowni statku by sterować drzwiami i systemami bezpieczeństwa. Co ciekawe gracz mobilny otrzyma też nagrodę za twoją śmierć w tym celu będzie mógł nawet tworzyć nowych wrogów i nasyłać ich na ciebie.

Obawy

Sterowanie padem

W zaprezentowanym demie jedyną opcją sterowania jest pad i jeśli ten aspekt nie ulegnie zmianie do premiery stanie się sporą wadą gry.

Po pierwsze choć Dualshock daje radę w wirtualnej rzeczywistości to jednak mimo wszystko utrudnia wczucie się w rozgrywkę, zwłaszcza w grze akcji. Po drugie i ważniejsze poruszanie się za pomocą pada a w szczególności obracanie postaci słabo się sprawdza w walce z więcej niż jednym przeciwnikiem. Potencjał VR jest tutaj wykorzystywany bardziej do zbierania przedmiotów i aktywacji przycisków niż walki.

Brak mini mapy

Brak mini mapy zwiększa atmosferę zagubienia jednak na dłuższą metę potrafi irytować, zwłaszcza iż pomieszczenia na statku są do siebie dość podobne. W trakcie gry odnajdujemy co prawda co jakiś czas terminale z dokładną mapą poziomu, ale musimy nauczyć się z nich mapy na pamięć. W przeciwnym przypadku czeka na mozolne kręcenie się po własnych śladach.

Pogoń za bronią

Trudność rozgrywki co prawda kwestia względna, lecz w The Persistence bywa to aspekt frustrujący z powodu mechaniki rozgrywki. Podstawowa broń jest bardzo mało skuteczna w zasadzie nie dając szans w walce z więcej niż jednym przeciwnikiem. W trakcie rozrywki możemy wytworzyć bądź znaleźć lepszą pukawkę jednak z bardzo limitowaną ilością amunicji (czasem wręcz jednorazową). Z tego powodu rozgrywka często w praktyce zmienia się w wyścig „czy zdążę znaleźć kolejną stacje roboczą i stworzyć nową broń zanim skończy mi się amunicja?”.

 

Premiera gry nastąpi już w wakacje a ja mam nadzieje, iż do tego czasu twórcy wprowadzą kilka usprawnień do rozgrywki dzięki czemu otrzymamy tytuł wart uwagi.