Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że sam, z własnej woli będę grał w ping ponga we własnym domu i przy tym uznawał to za fajną i satysfakcjonującą rozrywkę to chyba powiedziałbym mu, żeby nie zdradzał iż ma wehikuł czasu, bo jeszcze coś namiesza w ciągłości faktów i przez niego wszyscy zginiemy. No i przy okazji bym go wyśmiał, bo na WF-ie raczej nigdy nie byłem aktywny i nawet przy takim mało męczącym sporcie jakim jest tenis stołowy wolałem unikać grania. Jednak VR potrafi czynić cuda i tak oto w moje ręce dzięki uprzejmości polskiego studia 10AntsHill do moich rąk trafiło Racket Fury: Table Tennis VR w wersji na Playstation VR. I okazała się to jedna z bardziej angażujących gier na te gogle.

Gameplay

Racket Fury to jak sama nazwa wskazuje VR’owa wersja tenisa stołowego. I w zasadzie tylko tyle. Mamy tutaj teoretycznie możliwość zmianu wyglądu naszego robota za zbierane punkty, ale nie widzimy go podczas grania, więc to nieszczególnie ma sens. Nie ma tutaj żadnej otoczki fabularnej, a nawet aren nie możemy wybrać i jesteśmy uwięzieni na jednym, nudnym tle. Ale dzięki temu możemy się skupić na tym co najważniejsze – samej mechanice ping-ponga. Gra wymaga oczywiście 2 kontrolerów Move – w jednej ręce mamy samą paletkę, a za pomocą drugiej wchodzimy w interakcje z menu oraz wciskając spust możemy zespawnować piłeczkę w momencie gdy jest nasza kolej serwowania. Gra ma 2 tryby – praktykę, gdzie możemy sobie na spokojnie poodbijać piłkę z przeciwnikiem któremu możemy dowolnie modyfikować różnorakie parametry, oraz mistrzostwa, podzielone na 4 turnieje, przy czym w każdym musimy się zmierzyć z 4 przeciwnikami.

Odwzorowanie prawdziwego ping-ponga

I gdy odpalimy mecz z pierwszym przeciwnikiem, naprawdę niesamowite jest to, jak realistycznie jest odwzorowane to co najważniejsze. Gra śledzi kontrolery z niezwykłą precyzją, co pozwala na bardzo dokładną kontrolę piłki i nie ma uczucia, że gra źle zinterpretowała nasze ruchy. Do tego sama piłka ma różne odgłosy zależnie od tego jak mocno w nią uderzymy, a także wibrację przy każdym odbiciu, potęgującą wrażenie że ta piłka naprawdę tam jest, a nie jest to tylko zbiór pomarańczowych pikseli na ekranie.

Chociaż nie jest to odwzorowane w 100% idealnie. Gra ma kilka drobnych asyst, pozwalających nieco łatwiej trafiać na stół po stronie przeciwnika i których niestety nie da się wyłączyć. Co ciekawe w wersji PC jest dostępny tryb symulacji, który te asysty wyłacza, ale na PSVR nie ma takiej opcji. A szkoda, bo mimo że i tak gra jest wymagająca, to jednak dodanie tego bardziej realistycznego trybu mogłoby nieco bardziej przekonać do gry hardkorowych graczy prawdziwego ping-ponga i sprawić, że gra lepiej sprawdzałaby się jako trening przed prawdziwymi meczami. Ale mimo tego z perspektywy nowicjusza po kilku minutach przyzwyczajania się, trudno jest odróżnić wirtualnego ping-ponga od tego prawdziwego.

Racket Fury jest męczące

A sprawia to, że w późniejszym etapie kampanii można się przy meczach mocno napocić. Wspominałem we wstępie że tenis stołowy to mało męczący sport? Racket Fury ten pogląd zweryfikowało, bo o ile początek jest łatwiutki, żeby przyzwyczaić się do tego jak wszystko działa w VR (co mi zajęło jakieś 10-15min), o tyle późniejsi przeciwnicy potrafią dać w kość i w momencie pisania tej recenzji zaciąłem się w połowie kampanii, nie mogąc pokonać ostatniego przeciwnika drugiego pucharu (bo posyła w moją stronę takie ściny i podkręcone piłki, często wymagające bardzo szybkiego przejścia na drugi koniec stołu, że nie wiem jakim cudem mam to odbić).

Podsumowanie

Moim zdaniem największą zaletą Racket Fury, oraz innych sportów przeniesionych na VR jest wyjęcie czynnika ludzkiego. Jak się gra na WFie w ping-ponga to z reguły obie strony nie umieją za dobrze grać i więcej jest wkurzania się na siebie niż faktycznej gry. A tutaj gramy z przeciwnikiem, który jest dobry, nie narzeka, nie męczy się i ma do nas nieskończone pokłady cierpliwości. I niektórym może przeszkadzać brak trybu wieloosobowego (który według twórców ma być w przyszłości wprowadzony), ale mi ta możliwość w miarę bezstresowego pogrania z komputerem jest główną zaletą Racket Fury i jeśli wy również właśnie przez czynnik ludzki nie lublilście grania w tenis stołowy w szkole, to polecam zainteresować się Racket Fury jak na jakiejś promocji będzie. Zwłaszcza, że będziecie wspierać tym polskich twórców.

Racket Fury: Table Tennis VR

Racket Fury: Table Tennis VR
8.5

Grywalność

9/10

    Wykonanie

    8/10

      Immersja

      10/10

        Stosunek cena/jakość

        8/10

          OCENA KOŃCOWA

          9/10

            Zalety

            • Odwzorowanie prawdziwego ping-ponga
            • Customizowanie przeciwnika w trybie praktyki
            • Długa, wymagająca kampania

            Wady

            • Brak multiplayera
            • Tylko 2 tryby
            • Tylko 1 arena