Wybierz Strona

RECENZJA GRY

Gry rytmu podbiły rynek VR – ciało wprawione w ruch, pełna koncentracja i nieposkromiona chęć bycia lepszym, a wszystko to napędzane muzyką
–  prosty przepis na sukces?

Studio Kluge Interactive z Los Angeles wprowadzając Synth Riders zdecydowanie potwierdza tę regułę.

STANOWISKO AUTORA WOBEC GIER RYTMICZNYCH

   Na wstępie narażę się pewnie co najmniej połowie VR-owej braci – przyznaję się, nie jestem wielkim fanem tanecznych gier
– brak muzycznego słuchu oraz poczucia rytmu sprawiały, że nigdy nie było mi po drodze z takim typem rozrywki. Dlatego też dosyć sceptycznie podchodziłem do pisania recenzji Synth Riders. Wszystko zmieniło się przy pierwszej rozgrywce
– ale o tym później.

   Doceniam niepodważalny wkład gier rytmicznych w popularyzację VR i to, że są największym system sellerem.
Cenię także ich przystępność – kiedy wyciągam gogle podczas imprez ze znajomymi, wtedy właśnie te gry są najbardziej rozchwytywane. 

   Przykładem sukcesu kategorii może być Beat Saber, który zdominował gatunek gier rytmicznych, ale ogólnie podbił branżę VR, sprzedając się w niebotycznej ilości 4 milionów kopii. Do rywalizacji z  nim staje w szranki bezpośredni konkurent z kategorii gier rytmicznych – Synth Riders. Czy ma szansę na przebicie w starciu Goliatem?
Z naszą pomocą na pewno!

CO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ?

  Synth Riders to wyjątkowe połączenie
tańca freestyle z treningiem fitness.
Starannie wykonane mapy bitów zsynchronizowane z muzyką aktywują
całe ciało, zapewniając solidny i przyjemny trening. Gra rytmu jest dostępna na nasze zestawy VR poprzez platformy
Oculusa, Steam
i VivePort, a także jako darmowe demo
na
SideQuest

 

    Kolorowy futurystyczny świat, prosta w zrozumieniu ale niesamowicie wymagająca rozgrywka, a także regularnie wydawane pakiety dodatków DLC z udziałem znanych artystów sprawiły, że gra zajmuje miejsce w ścisłej czołówce
gier ze sportowym zacięciem. 

    Od czasu pojawienia się na rynku Questa 2 sporo się zmieniło, a studio Kluge Interactive dostało skrzydeł.
Dzięki samej tylko wersji na Questa firma zarobiła 1 milion dolarów, od premiery Oculus Quest 2 miesięczna liczba aktywnych graczy wzrosła ponad 3-krotnie, a porównując rok do roku, miesięczne przychody firmy wzrosły 9-krotnie.
To pokazuje, na jak wielką skalę rozwija się Synth Riders i oby tak dalej. 

NA CZYM POLEGA ROZGRYWA?

   W dużym uproszczeniu gra polega
na strącaniu dłońmi, w rytm muzyki, zbliżających się do nas kul (piłek?) w czterech kolorach (domyślnie, ponieważ kolory i sam wygląd kul można dowolnie modyfikować).

   Różowe i niebieskie przypisane dla prawej i lewej ręki, a także kule specjalne: zielone dla ręki dowolnej oraz żółte,
w które uderza się oburącz. Czasem za kulami ciągną się tory, na których należy utrzymać dłoń, dodatkowo musimy unikać pojawiających się na naszej drodze barier. 

    Tyle teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Niespodziewanie dobrze! Gra okazała się niezwykle przyjemna, a zbijanie kul jest bardzo satysfakcjonujące. Pozwala nie tylko się zrelaksować i bawić się z muzyką – dodatkowo angażuje całe ciało do ruchów, które faktycznie przypominają taniec. Rozgrywka jest dużo bardziej zróżnicowana, ma wiele trybów
i modyfikatorów, co wydłuża jej żywotność i daje frajdę z odkrywania nowych rzeczy.

JAK ZDOBYWA SIĘ PUNKTY?

   Synth Riders nie ma wysokiego progu wejścia, jako laik gier rytmicznych dość szybko zacząłem radzić sobie z utworami na poziomie Expert (z czasem i na Master).
Specjaliści od bicia rekordów mogliby kręcić nosem, że jest zbyt łatwo na wyższych poziomach trudności. 

   Gra w inny sposób wynagradza punktowo osiąganie mistrzostwa w swoim fachu
– a właściwie robi to na dwa sposoby,
w zależności od wybranego trybu.

   W podstawowym trybie Rythm liczy się precyzja – im bliżej środka kuli trafimy, tym więcej punktów za nią dostaniemy. W trybie Force natomiast zamiast celności punktowana jest siła włożona w zadanie trafienia, co zamienia radosny taniec w prawdziwy trening bokserski! 

   Gra potrafi dać w kość i wycisnąć z gracza siódme poty, można ją więc wykorzystać jako swoistego trenera fitness.
W dodatku posiada integrację z aplikacją YUR, która umożliwia monitorowanie aktywności fizycznej bezpośrednio
z poziomu gry, dzięki czemu wiemy na przykład, ile spaliliśmy kalorii, lub jak szybko bije nasze serce.

ASPEKT GRAFICZNY

 Graficznie Synth Riders nie jest może olśniewająco piękne, ale wcale nie próbuje takie być. Gra jest silnie inspirowana stylem retro – pastelowe kolory, wszechobecne neony, wektorowe linie, geometryczne figury i proste, błyszczące chromem rendery 3D przywodzą na myśl lata 80 – przede wszystkim gry wideo
i filmy z tego okresu.

   Płynne animacje robią duże wrażenie – rozbijane kule sypią kolorowymi iskrami, po zaliczeniu combo wkoło rozbłyskują światła, a same plansze cały czas są w ruchu i ich tło się zmienia jak w szalonym, surrealistycznym śnie. 

   Wiele razy trochę żałowałem tego, że muszę się skupić na grze i nie mogę sobie po prostu na spokojnie pozwiedzać tych fantastycznych krain.

DOBÓR MUZYKI

   W grze rytmicznej najważniejsza jest muzyka – tu również przeważa inspirowany grami wideo i filmami z lat 80 gatunek synthwave, wykorzystujący brzmienia syntezatorów, automatów perkusyjnych oraz rozmaitych efektów elektronicznych.

   Niektóre piosenki wyraźnie nawiązują do popularnych gier z automatów, słyszymy nurty cyberpunku, pojawia się też rock czy electro swing. Mimo, że na co dzień słucham innej muzyki, to jednak większość utworów przypadła mi do gustu
i niektóre do teraz nie chcą wyjść z mojej głowy.

   Jeśli natomiast komuś muzyka ostatecznie nie przypasuje, to gra przewiduje również możliwość dodawania własnych utworów. Polecamy najpierw zapoznać się z playlistą dostępnych w grze utworów – znajdziesz ją na spotify.

TYLKO TRYB SOLO?

   Oprócz trybu Solo dla jednego gracza, który przy okazji umożliwia śrubowanie punktów w rankingu światowym lub wśród znajomych, mamy także dwa tryby rozgrywki dla wielu osób.

   W trybie Party można grać na jednym headsecie, po kolei zmieniając się, a każdy gracz po ukończeniu utworu wpisuje swój wynik w wspólną tabelę.

   W trybie Multiplayer możemy grać z innymi przez sieć jednocześnie, mierząc swój wynik w danej piosence,
a także wzajemnie aktywując sobie różne modyfikatory i power-upy. 

   Przy okazji, gra (w przeciwieństwie np. do Beat Sabera) oferuje zarówno crossplay, jak i crossbuy, które dla mnie,
jako posiadacza Questa 2 i Rifta, są ulubionymi ficzerami dla sprzętów Oculusa. Crossplay pozwala użytkownikom mobilnych gogli na mierzenie się z graczami PCVR, a dzięki crossbuy kupując grę w sklepie Oculusa możemy ją ogrywać zarówno na Queście, jak i stacjonarnym Rifcie. 

   Co więcej, gra kupiona na jednym koncie działa na kilku zalogowanych na nim sprzętach, dzięki czemu, mając w domu więcej niż jedną parę gogli, nie trzeba jej kupować kilka razy!

JAK WYGLĄDA SR NA QUEST?

 Skoro jesteśmy przy Queście 2, najpopularniejszym ostatnio zestawie HMD
– Synth Riders na nim działa doskonale
i praktycznie nie różni się niczym od wersji PC
– co czyni mobilny headset najlepszą platformą dla tej gry. 

   Rozgrywka jest bardzo płynna, a brak kabla zapewnia wygodę oraz ułatwia ogrywanie piosenek z modyfikatorem Spin, dzięki któremu kule atakują nas ze wszystkich stron.

   Obie wersje posiadają dodatkowo całe mnóstwo ustawień graficznych czy interfejsu, dzięki którym np. osoby mające problemy zdrowotne mogą sobie uruchomić dodatkowe opcje komfortu czy ograniczyć drażniące efekty świetlne.

AKTUALIZACJE I DLC

   Tutaj należą się gromkie brawa dla Kluge Interactive! Dlaczego? Otóż Synth Riders jest nieustannie aktualizowany
– dodawane są playlisty (każda z myślą przewodnią) lub urozmaicenia (np. w postaci PowerUps do trybu multiplayer).

   Ponadto ze strony działu marketingu SR zawsze możemy spodziewać się promocji i konkursów, jak w przypadku
36 procentowej zniżki na grę z okazji Księżycowego Nowego Roku (11.02.21).
Dzięki takim zabiegom deweloperom z Los Angeles łatwiej zachęcić nowych graczy do rozpoczęcia przygody z SR
– tym już istniejącym zaś gra po prostu nie może się znudzić.

   Ogromnym plusem przy takich działaniach jest otwartość na komunikację z samymi graczami. Kluge wręcz czeka
na nasze opinie i raporty o błędach na
oficjalnym serwerze discord. Aby przesłać wiadomość o błędzie,
wystarczy użyć #bug-report –  na pewno zobaczą Twoją opinię.

PODSUMOWANIE

   Jak więc wypada Synth Riders na tle innych gier swojego gatunku?

   Moim zdaniem wyróżnia się bardzo pozytywnie.
Przede wszystkim dlatego, że nie próbuje być kolejną prostą grą rytmiczną, a oprócz różniącej się mechaniki posiada swoją własną, wyraźną tożsamość.

   To nie jest tylko gra – to hołd złożony barwnemu stylowi lat 80 – wypełniony po brzegi charakterystycznym kiczem, różowymi neonami i elektroniczną muzyką wydobywającą się
z syntezatorów. 

   Dla niektórych to powrót do czasów dzieciństwa/młodości, muzyki z kaset magnetofonowych i filmów nagrywanych
na VHS, 8-bitowych konsol czy plakatów
z twardzielami kina klasy B.

   Ta gra jednocześnie daje frajdę z rozbijania piłek w rytmie tańca, dba o naszą aktywność fizyczną oraz wywołuje uczucie nostalgii
za minioną epoką. 

   To, co jest jej największą zaletą, dla niektórych może się wprawdzie okazać jej największą wadą, ponieważ nie każdy rozumie kicz lat 80 czy przepada za jego elektroniczną muzyką.  

   Warto jednak dać jej szansę ze względu na jej rozbudowaną mechanikę, której możliwości dowolnych ustawień, tryby i modyfikatory pozwolą na długie miesiące radosnej rozrywki. Ja jestem pewien, że na kolejnych imprezach
ze znajomymi na moich goglach odtąd królował będzie Synth Riders.

Mateusz Jakubczyk
Paweł Łobanowski

Redakcja VRPolska

SYNTH RIDERS

90
SYNTH RIDERS
9

Rozgrywka

10/10

    Immersja

    9/10

      Cena/Jakość

      9/10

        Wykonanie

        9/10

          OCENA KOŃCOWA

          9/10

            Zalety

            • doskonała gra rytmu
            • tryb multiplayer
            • modyfikatory
            • obsługa niestandardowych utworów

            Wady

            • drobne błędy w synchronizacji przy trybie multiplayer
            • stosunkowo łatwe poziomy expert
            • dosyć wysoka cena

            Zostaw odpowiedź

            Twój adres email nie zostanie opublikowany.