Wybierz Strona

RECENZJA QUEST

Ilekroć pojawia się nowy tytuł od Zen Studios serce bije mi mocniej, bez względu na to czy jest to nowa paczka stołów od Williams, czy zupełnie nowa gra. Pamiętam jak krzyknąłem z radości, kiedy dowiedziałem się, że pojawi się Road Show w cyfrowej adaptacji czy później Dr. Dude. Nie da się ukryć, że pinball, czy częściej spotykane w języku polskim flippery, to pewna nisza na rynku gier. Wspomniany deweloper z wielką konsekwencją tworzy nowe stoły poświęcone praktycznie każdemu tematowi popkultury. Promuje tym samym gatunek, który nie jest być może silnie reprezentowany przez wielu twórców gier, ale posiada grono wiernych fanów.

Wydany w 2016 roku Pinball FX2 VR był pierwszym podejściem studia do rozszerzenia wrażeń płynących ze zmagania się z próbującymi opuścić stół kulami. Zadanie pozornie wydaje się mało finezyjne, jednak kiedy poznamy rozgrywkę bliżej, okaże się że dotarcie do finałowego scenariusza to nie lada wyzwanie. Rzeczywistość wirtualna sprawdza się znakomicie – mamy możliwość przyjrzenia się szczegółom stołu, a rozgrywka jest też wzbogacona o animacje które nas wręcz otaczają. Gdybym miał wskazać jedno z dobrych zastosowań, to byłyby właśnie pinballe. Do dziś pamiętam mój zachwyt, kiedy zobaczyłem głębię na stole Doom w tradycyjnym wydaniu FX2… Przez dłuższy czas wydawało się, że nic nowego się nie pojawi w temacie. Po wydaniu sumarycznie 12 stołów, Twórcy skupili się wyłącznie na rozwoju platformy FX3 zwiększając liczbę stołów do 99. W produkcji są kolejne trzy z myślą o nowej platformie Pinball FX zapowiadanej na ten rok.

Kiedy w listopadzie 2019 roku zapytałem twórców czy jest w planach przeniesienie do rzeczywistości wirtualnej obecnej iteracji Pinball FX3, otrzymałem jedynie skromną informację, że nie ma takich planów. Tym samym z pewnym zaskoczeniem przyjąłem zapowiedź, że pojawi się nowa gra na wszystkie aktualnie dostępne platformy:
Star Wars Pinball VR i oto jest – zawiera aż osiem stołów, w tym dwa całkowicie nowe.

Gra przenosi nas do pokoju marzeń oddanego fana Gwiezdnych Wojen, a jest to zdecydowanie imponujące pomieszczenie czy też „jaskinia”, pełna plakatów, modeli, trofeów czy naturalnej wielkości figur postaci znanych z poszczególnych produkcji filmowych. Rzecz jasna na początku pokój ów jest jedynie częściowo „urządzony”, ale w miarę rozgrywania kolejnych partii, będziemy odblokowywać nowe elementy i zapełniać półki oraz podesty.

Sednem zabawy jest wyeksponowany stół flipperowy, gdzie będziemy prowadzić zmagania w dwóch trybach: kariery, podczas której będziemy mieli okazję rozegrać krótkie misje lub bardziej tradycyjnego modelu zdobywania punktów w dwóch wariantach classic oraz arcade.

W trybie kariery, po tym jak opowiemy się za jasną lub ciemną stroną Mocy, będziemy mieli możliwość odblokowania dodatkowych zdolności tejże Mocy oraz talentów, które znacząco wpływają na samą rozgrywkę oraz na końcowe wyniki. Jako przykład mogę podać spowolnienie czasu czy dodatkowe punkty za przebyty przez kule dystans. Następnie modyfikatory te możemy również użyć w drugim wspomnianym już trybie arcade podczas walki o możliwie najwyższy wynik – jest to bardzo istotny dodatek który uatrakcyjnia rozgrywkę. Mimo, że osobiście jestem zwolennikiem walki o możliwie najwyższy wynik i porównanie go z innymi graczami bez modyfikatorów, jednak tryb kariery pozwala na ukończenie gry bez konieczności osiągania mistrzostwa na każdym ze stołów oraz umożliwia spokojne poznawanie mechanik bez stresu wynikającego ze zbyt szybkiego tracenia kul. Jak dla mnie jest to udany kompromis dla nowych graczy, który pozwala się cieszyć zabawą zanim będą mieli okazję poznać sekrety każdego ze stołów.

A jeżeli już jesteśmy przy stołach to w czym wybierać!

Mamy do dyspozycji aż 8 maszyn, w tym starą trylogię, dwa zupełnie nowe: oparte na serialu Mandalorian i Classic Collectibles, a także Rogue One, Rebels oraz Masters of the Force. Obecna „płaska” wersja FX3 zawiera więcej stołów umiejscowionych w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Muszę jednak przyznać, że dostarczony wraz z grą zestaw jest naprawdę bogaty zwłaszcza w porównaniu z trzema maszynami dostępnymi na start w FX2 VR, gdzie za pozostałe musieliśmy dodatkowo zapłacić.

Oczywiście można mieć pewne obiekcje, że nie dostajemy całkowicie nowego zestawu, jednak jest to pierwszy raz w historii serii kiedy licencjonowane stoły umiejscowione w uniwersum Gwiezdnych Wojen trafiają do VR. Być może jest to znak, że rozpoczyna się nowa era i teraz po dosyć długim zastoju będziemy mogli cieszyć się adaptowanymi do tego medium przez studio kolejnym markami, na co osobiście liczę.

Przejdźmy do oprawy wizualnej i dźwiękowej. Miałem przyjemność obcować z grą na Oculus Quest pierwszej generacji i pierwsze wrażenie jest imponujące – naszą wędrówkę po „jaskini” zaczynamy przy telewizorze gdzie możemy przejść do trybu kariery, wybrać talenty, stronę mocy. Gra udostępnia dwa tryby poruszania się za pomocą: teleportacji lub swobodnego trybu dostępnego w opcjach, w ten sposób możemy zmieniać elementy dekoracji, odtworzyć motyw muzyczny w szafie grającej (co również stopniowo odblokowujemy osiągając określony pułap punktowy), czy wreszcie podejść do pinballa w celu wybrania stołu oraz rozegrania partii.

Już w Pinball FX2 VR cechą rozpoznawczą było dynamiczne środowisko, w którym rozgrywamy partię. Teraz również mamy z tym do czynienia choć na mniejszą skalę, np. podczas rozgrywki towarzyszy nam Luke, latający dron Sokoła Millenium czy złowieszczo wisi w powietrzu Gwiazda Śmierci. Z każdym stołem powiązane są określone postacie, które w zależności od przebiegu scenariusza są mniej lub bardziej aktywne, dodaje to dodatkowego smaczku dla fana i urozmaica czas spędzony w goglach.

Nowością jest tryb immersyjny, gdzie za pomocą jednego przycisku jesteśmy przenoszeni wprost na stół i możemy prowadzić rozgrywkę z dosyć szalonej perspektywy, kiedy łapki, kule i elementy stołów są prawdziwie gigantyczne. Niestety Twórcy nie dali możliwości swobodnego sterowania położeniem kamery i mamy dostępne trzy predefiniowane ustawienia. Być może nie jest to najlepszy tryb do bicia rekordów, ale warto go uruchomić jako ciekawostkę w celu podziwiania konstrukcji stołów z niecodziennej perspektywy.

Drugą nowość stanowi przeniesienie mini gier tradycyjnie rozgrywanych na ekranie wyświetlającym wynik, do widoku pierwszy osoby. W ten sposób możemy np. stanąć oko w oko z Vaderem i blokować jego ataki. Nie ukrywam, że to również miłe urozmaicenie możliwe jedynie w trybie VR.

Muzycznie jest rzecz jasna znakomicie, możemy posłuchać dobrze znanych utworów Johna Williamsa, które dodatkowo są okraszone głosami aktorów, świetnie dobranymi efektami dźwiękowymi – nawet moja żona stwierdziła że ma znów ochotę zobaczyć filmy. Uniwersum było zawsze świetnie udźwiękowione i nie zmieniło się to przejściu do nowego dla serii medium.

W tym punkcie warto wspomnieć o warstwie wizualnej i aspekcie technicznym aplikacji. Recenzja powstała w oparciu o gogle Quest 1 – tu pojawia się pierwszy zgrzyt, niemalże od początku dosłownie rzuca się w oczy niska rozdzielczość w której grafika gry jest renderowana. Przy dłuższej sesji może to być naprawdę męczące dla wzroku. Zawiedzeni będą tu zwłaszcza posiadacze Questa 2, którzy coraz częściej otrzymują zaktualizowane wersje gier pracujące w wyższej rozdzielczości.

Początkowo nie wierzyłem własnym oczom i dla potwierdzenia czy mnie zmysły nie oszukują sprawdziłem również jak prezentuje się poprzednia gra Pinball FX2 VR na platformie PSVR oraz PC (również z użyciem tego samego Questa) i odnoszę wrażenie że tam wizualnie było lepiej, a wzrok musiałem mniej wysilać. Niestety w obecnej wersji odczytanie napisów na wyświetlaczu DMD to całkiem spory problem, aby zdobyć niezbędne wskazówki gry w danym scenariuszu. Podobnie mniejsze elementy na stole jak tylko nieznacznie się oddalimy tracą na czytelności, co też utrudnia zabawę i zabiera nieco radości.

Subiektywnie mogę powiedzieć, że elementy maszyn na ekranie się „mienią” i jest to zwłaszcza widoczne na wszelkiego rodzaju rampach. Dodatkowo okazyjnie pojawiają się delikatne spadki klatek jak gwałtowniej przesuwamy głowę, ale na szczęście nie psuje zabawy. Być może dotyczy to wyłącznie pierwszej generacji Questa i na pozostałych platformach nie występuje.

Druga sprawa to ergonomia i komfort, Star Wars Pinball VR to jedna z gier która może być swobodnie ogrywana stacjonarnie, chociaż brakuje możliwości korekty środkowania widoku w płaszczyźnie pionowej. Jesteśmy zmuszeni patrzeć mocno w dół, co powoduje szybkie zmęczenie karku zwłaszcza kiedy uwzględnimy przeważanie gogli do przodu.

Oczywiście można rozwiązać ten problem przez znany trik z zamontowaniem przeciwwagi z tyłu w postaci powerbanka. Dodanie możliwości korekty mogłoby znacznie poprawić komfort gry. Dla porównania na PSVR problem nie występuje na taką skalę, ponieważ gogle są znacznie lżejsze.

Gra posiada też nieco drobnych i poważniejszych mankamentów. Z poważniejszych błędów wygląda na to że obecnie nie działają tablice wyników, kilkukrotnie oczekiwałem na ich załadowanie, ale nic się nie działo. Nie mogłem również wybrać określonego stołu z listy wyników. Mam nadzieję, że zostanie to naprawione w łatce. Niemniej jednak nie da się ukryć że ta podstawowa funkcjonalność porównywania rezultatów z innymi graczami kluczowa kwestia i główny motywator do wykręcania coraz lepszych wyników.

Innym mniejszym niedociągnięciem są choćby pozbawione życia dłonie, z którymi nic nie można uczynić. Typowo w innych produkcjach widzimy interaktywny model kontrolerów bądź sterowane dotykiem poruszające się palce. Jest to drobna rzecz, choć wpływa na całościowy odbiór. Dodatkowo w trakcie rozgrywki te same szalone dłonie wędrują na maszynę, gdzie są już animowane co nie wygląda naturalnie, a między wybiciami kuli niespodziewanie pojawią się w miejscu śledzenia przez gogle.

Dodatkowo nawigacja po menusach nie jest spójna, jesteśmy przyzwyczajeni że jak wskazujemy coś kontrolerem to zatwierdzamy naciśnięciem spustu, a tu musimy skorzystać z przycisku A, nie jest to duży kłopot ponieważ można zmienić to zachowanie w opcjach jednak początkowo może stanowić przyczynę zakłopotania, kiedy mamy na grę kilka minut i walczymy z interfejsem gry.

Natomiast podczas zwiedzania naszej „jaskini”, aż się prosi aby otoczenie było nieco bardziej interaktywne poprzez możliwość wzięcia do ręki przedmiotu z półek i podziwiania detali, czy np. przymierzenia hełmu Vadera byłoby miłym dodatkiem, nie wspominając już o możliwości pobawienia się kilka minut mieczem świetlnym.

Jeżeli przymkniemy oko na te mankamenty i damy grze szansę, mamy możliwość spędzenia długich godzin w klimatach Gwiezdnych Wojen. Mechaniki flipperowe są na najwyższym poziomie, a muzycznie jest wspaniale. Pobijanie wyników, ciągłe uczenie się scenariuszy poszczególnych stołów, wykonywanie misji, mini gry i wreszcie dekorowanie naszej wirtualnej przestrzeni sprawia ogromną satysfakcję. Dla fana uniwersum i wielbicieli pinballi z pewnością pozycja warta sprawdzenia.

 

Dominik Kowalski

STAR WARS PINBALL VR

24,99$
STAR WARS PINBALL VR
7

Fabuła

8/10

    Immersja

    7/10

      Cena/Jakość

      7/10

        Wykonanie

        7/10

          OCENA KOŃCOWA

          7/10

            Zalety

            • Kolejny pinball w VR
            • Nigdy za wiele Gwiezdnych Wojen
            • 8 maszyn w zestawie

            Wady

            • Rozdzielczość grafiki
            • Niewykorzystany w pełni potencjał VR,
            • Drobne mankamenty technicznie

            Zostaw odpowiedź

            Twój adres email nie zostanie opublikowany.